Jeszcze do tej pory można usłyszeć o wyższości studiów dziennych nad zaocznymi, czy tymi, prowadzonymi przez uczelnie niepubliczne. Można się zastanawiać, nad uzasadnieniem takiego stanowiska i czy naprawdę tak jest, że studenci zaoczni są mniej warci na rynku, niż ich dzienni koledzy.
Podstawowymi zaletami studiów dziennych jest fakt, że są one, przynajmniej teoretycznie, bezpłatne. Mają rozwinięty system socjalny, wspierający studentów, których rodziny wykazują mały dochód (co wcale nie jest równoznaczne z gorszą sytuacją materialną, ale trudno uniknąć tu nadużyć). Powszechnie uznaje się też, że na studiach dziennych panuje wyższy poziom nauczania. Nie jest to, jednak związane z samymi staraniami uczelni o taki stan, ale studentami, którzy poddani wcześniejszej selekcji podczas procesu rekrutacji, mogą podołać wyższym wymaganiom. Nie bez znaczenia jest też większa liczba zajęć, która tak naprawdę, ma znaczenie tylko w pierwszych dwóch latach potem stając się już tylko obciążeniem, które zabiera tylko czas. Na większość z nich przychodzi się tylko po to, aby dowiedzieć się, co należy przygotować na następne.
Co w takiej sytuacji oferują studia zaoczne? Zazwyczaj prowadzone, są w trybie weekendowym, z ograniczoną ilością zajęć w porównaniu ze studiami dziennymi. Niestety czasami odbiega się od tego schematu i "studia zaoczne" oznaczają dzienne płatne, co znacznie utrudnia takim studentom podjęcie pracy, zupełnie nie przejmując się tym, że muszą oni zapłacić czesne. Może, dlatego trafnie zmienia się nazwę na studia niestacjonarne. Trudno, nie należy się spodziewać kompetentnych rozwiązań w miejscach, gdzie niezależnie od zadowolenia klienta, wykonawcy i tak zapłacą. Uczelnie prywatne, które pracują na bardziej rynkowych zasadach często okazują się być znacznie przyjaźniej nastawione do studentów niż państwowe odpowiedniki. Dodatkowo ze względu na ograniczenie swojej działalności do czystej dydaktyki, mogą prezentować wysoki poziom nauczania, a nie tylko wymagań.
Studenci dzienni, zazwyczaj nie pracują, a jeśli to zazwyczaj jest praca na kasie w Tesco lub jej podobna. Oczywiście są ludzie i kierunki, które pozwalają na podjęcie pracy w zawodzie jakkolwiek powiązanym z przyszłymi planami. Osobom uczącym się w trybie weekendowym znacznie łatwiej jest zdobyć pełnoetatowa pracę, może niewymagającą kwalifikacji, ale dającą możliwości awansu i co najważniejsze - dającą doświadczenie i pierwsze pieniądze. Tacy studenci mogą już żyć na przyzwoitym poziomie, nie żerując na rodzicach. Stają się samodzielni i dzięki zdobytemu doświadczeniu okazują się być dużo bardziej wykwalifikowanymi pracownikami i dojrzalszymi ludźmi, niż ich koledzy, którzy pokończyli dziennie prestiżowe kierunki na piątkach, marnując przy okazji 5 lat życia.
Dzisiaj tytuł magistra jest podstawą i na pewno należy dążyć do jego uzyskania. Nie ma sensu rozwodzić, się nad tym, jaki kierunek wybrać, bo najprawdopodobniej i tak nie będzie się pracować w zawodzie, szczególnie, jeśli nie jesteśmy tym zainteresowani. Słowem podsumowania chcę podkreślić, że droga studenta zaocznego jest często trudniejsza, wymagająca dużych poświęceń, a jednocześnie pozwala na dużo lepszą organizację czasu i uzyskanie dużo lepszej pozycji startowej na rynku niż mają absolwenci dziennych kierunków.